Wiersze zaczęły pojawiać się w mojej twórczości już od czasu liceum. Były przejawem natchnienia, zachwytu  otaczającą rzeczywistością, czasem miłosnym uniesieniem, radością lub smutkiem. Splot tych uczuć i strzępki myśli przelewałem na małe karteczki, serwetki, rzadko powstawały od razu elektronicznie. Teraz towarzyszą czasem moim wystawom obrazów wciskane gdzieniegdzie w puste ściany.

Wybrane wiersze …

A Balety mej kobiety
Zachęcają, zniewalają
moją męskość rozbudzają …

Może prysznic chce tu ziścić
lub karate na kanapie
może w berka mnie raz złapie?

Akrobacje na kolacje
Przytulanie na śniadanie
Co wybierze me Kochanie ?

11.01.2003

Jeśli miłości uczucie żywisz
Lub nigdy kochać mnie nie zaczęłaś

Jeśli przyjacielem moim jesteś
Lub nigdy nim nie byłaś

Gdy po nocy płaczesz
Czy w lodzie uczucia Twe zastygły

Gdy milczenie Twe mam Ci wybaczyć
Czy obojętność na me wygnanie

Jak nie wiesz czy ze mną jesteś
Czy przeciw mnie chcesz stanąć

Jak miłymi Ci były wspólne chwile
Spacery, spotkania czy grzane wino

Gdy pustkę i ciszę chcesz zapełnić
Słowem, treścią co wiele wyjaśnia

                                        … daj znać

12.03.2002

Kroczysz śmiało wężykiem
jakbyś co najmniej cztery piwa wypił
Nie pamiętasz po co z domu wyszedłeś
Chyba po papierosy, a może po mleko
bo na pewno nie po gazetę,
– przecież ich to już dawno nie czytujesz …

16.02.2003

A gdy świat istnieć już przestanie
Myśl moja w kosmosie wirować będzie
Gdy słońce zgaśnie i nie będzie nieba
Dusza moja istnieniem zaznaczy swe miejsce
Jak już zapadnie się świat
Czas cofnie i mrok nastanie
Trwał będę wiecznie w tysięcznym wymiarze
Unosił jak bańka, w myślach swych pływał
I dobrze mi będzie, bo Bóg zostanie mym sąsiadem
Jako ten co to wszystko wymyślił …

Gdy myślisz , i ktoś myśli 
Gdy czujesz, że ktoś czuje
Gdy pamiętasz, i ktoś pamięta
Gdy jedziesz, a ktoś czeka …

Gdy boli, jak kogoś boli
Gdy płaczesz, jak ktoś płacze
Gdy cierpisz, jak ktoś cierpi
Gdy wierzysz, i ktoś wierzy …

Gdy tęsknisz, i ktoś tęskni
Gdy pieścisz, i ktoś pieści
Gdy marzysz, i ktoś marzy
Gdy masz nadzieję, i Ktoś ją ma

… To musi być Miłość
             najpiękniejsza i pełna …  

04.03.2002

Życie jest jak szachy
Logiczne i czarno-białe
Każda droga jest usłana wyborem
Moje kroki wybieram dokładnie
Stąpam pewnie niczym posąg żelazny
Z kamienną twarzą ukrywam grymas bólu
Przecież prawdziwi gracze nie płaczą …

Żyję na granicy ze śmiercią
Gram w kości z twarzą śmiejącego się diabła
Balansuję  w otchłaniach  urojenia
Próbując nie widzieć duchów mego umysłu
Myśli jak robak mnie drążą
Wydzierając skrawki mej duszy
Wołającej na ratunek …

Zamykasz swe zmęczone oczy
Łzy same wyciekają Ci spod powiek
Wspominasz kolejny parszywy dzień
Widzisz swoje pozy,
Twarze ukazują Ci się jak w zwierciadle

Płaczesz, gdyż w głębi duszy jesteś dobry
Brudne szaty trawią Twe Ciało
Z obrzydzeniem patrzysz jak ogarnia Cię zepsucie
Robaki wygryzają Ci oczy
Abyś nie pożądał i nie grzeszył nimi

Wszystko czego pragniesz dla siebie
Ciąży jak kamień, topi Twą dusze
W otchłani beznadziei życia
Któż się ostoi … o Panie ?
Jak zachować swą godność?

Męstwo umarło już dawno …
Chciwość, zazdrość i pożądanie jest tu królem
Chcesz się zmierzyć ze swoją pokusą ?
Pytasz czy warto walczyć …
A chcesz przeżyć ,.. ?

I jak chcesz żyć człowieku,
Który godności swej nie masz?
Nie szanujesz siebie  i  innych lekceważysz
Marność Cię dopadła … Walka , walka , walka
Ale czy da się walczyć z lustrem?


Poruszenie w mym sercu wzbudziłaś
takie, jakiego nigdy nie znałem
myśl moja do Ciebie wędruje
czuję Cię całym mym ciałem

Czy jesteś ideałem,
którego ciągle szukałem?
Czy szczęściem jesteś,
którego nigdy nie poznałem?

Jak żyć mam z tą świadomością,
że nigdy już Cię nie zobaczę?
Chyba umrę w cierpieniu
powoli … z rozpaczy

Mędrzec niegdyś dużo mówić raczył
Wnet zamilkł, gdy tylko Ją zobaczył…
Nie miał już nic do powiedzenia
Gdy w jej oczach ujrzał rzekę zapomnienia …

Buziaki słodkie jak Twoje usteczka
(Marze właśnie sobie jak wygląda Twoja
bez stanika mokra bluzeczka)

Zmoczona deszczem, przyklejona troszkę ,,,
Ze stojącymi sutkami niczym zielonym groszkiem
dużym owalem i rozlanym kształtem nowym
widok ten osobliwy przyprawia o zawrót głowy !
A włosów strączki zroszone
We wsze strony opadające i różnie noszone
Błyszczą się w deszczu jak nosek
Co czerwony pochlipywać już zaczął …

Gdy wena uleci nici z pisania
Składam buziaki na zmysłowe usta mojego „Kochania”
potem całuję owe mokre piersi co już nabrzmiały
wszak nie mogę ich pominąć – nie jestem niedbały
Popieszczę nogę, uszko i kawałek ręki
Aż me kochanie wyda cichutkie, nieprzyzwoite jęki
Teraz zostawię fantazje samym sobie
Co będzie dalej nikt już się ni dowie … 😛

26.07.2001

Jeśli kochać potrafisz
Jeśli żyć prawdziwie chcesz
Jeśli spojrzeć w oczy me się nie boisz
Posłuchaj jak śpiewa ma dusza …

O Tobie prawi

Gdy mi źle i smutno na duszy
słucham muzyki ulubionej
Ona wszystkim, co dobre mnie napełnia
Spokojem, zadumą, miłością
Każdy dźwięk przeszywa, koi i leczy
Jak balsam zasklepia wszystkie rany

Gdy kobiety mi brak i przyjaciół nie starcza
Słucham muzyki ulubionej
Jak wiatru co rozprasza nieczystości umysłu
Jak światła co mroki zamienia w jasność
Ona nadziei i radości mi dostarcza
Pięknem swym tuli do snu jak matka …

03.06.2003

Każdy drogę swą znaczy
Cierniem i pięknymi różami
Ścieżkę wije krętą
Lub prostym idzie szlakiem

Odciska swoją duszę
W każdym przedmiocie, czynie
Geście i wypowiadanym słowie
Każdej myśli, co w głowie się kołacze

… u tych, co pamiętać są zdolni …

17.07.2003

wiersz inspirowany książką „pianista”

Gdybym umiał płakać
Wyłbym jak pies bity

Gdybym umiał wyrazić co czuję
Na kolanach wyznawałbym Ci miłość

Gdybym z Tobą mógł do końca trwać
Do nieba radość swą bym zaniósł

Gdybym wiedział, co jest dobre a co złe
W ciemno ścieżkę swą bym wybrał

Gdyby Bóg szepnął choć słówko
Mógłbym uwolnić się od mej niepewności

04.08.2003

Nasza miłość wiatrem jest podszyta,
Błoga, wzniosła i niesamowita,
Demoniczna, żarliwa, acz jak bańka krucha,
Gorąca jak ogień, lub zimna jak zawierucha.

Wyciska łzy szczęściem zroszone,
Silniejsza jest niż ciało zranione,
Jak ją usidlić, przy sercu zachować,
Aby móc się wiecznie nią rozkoszować?

Płaczem wypisać?
Czy głosem ukołysać?
Wyryć wierszem?
A może zatopić w piosence?

Melodia moja z dwóch twarzy się składa,
Tak jak i w samym życiu się układa,
Smutek i szczęście w niej gości,
Wszystko zawdzięcza wielkiej miłości …

Wszak smutne jest życie bez przyjaciół,
którzy listów już nie piszą
ogarnięci pędem życia
zapominają o tym,
że ktoś wciąż o nich myśli …

Jałowym jest czas, który spędzasz
Sam, jak niewolnik zakuty kajdanami czasu,
Pustelnik nie mający partnera do gry w szachy…
Czyż nie jest bez sensu taka gra,
Gdy zawsze się wygrywa?

Przyjaciel, ba nawet wróg zepsuty
Lepszy jest niż samotności oblicze
Gdy w lustro patrzysz widząc tylko siebie.
O samotności, ty beznadziejo życia
Wypuść mnie ze swoich szponów…

Seksem przesiąknęło me ciało
Jego kajdanami splątany mój umysł
Dusza przeżarta, trawiona codziennie
Kwasem otaczającej pornografii
Krzyczy na ratunek ….

Moje członki w niewoli
Tańczą na żyłce mej głowy
O duszo, nie pozostawaj obojętna
Nie daj zaślepić mych oczu
I tak popsutych już życiem ….

Kiedy zasnę Panie … ?

Jak długo czekać mam na Twe zbudzenie
Gdy jak księżniczka śliczna snem zmrożona zastygłaś
Moje pocałunki nie są w stanie poruszyć Twego serca
Łzy … tylko łzy pozostaje mi ronić

Piękne są chwile z Tobą, gdy sobie wyobrażę
Że jesteś ze mną, uśmiechem mnie raczysz
Całujesz, tulisz, kochasz namiętnie
Jak anioł czuwając , by było mi  dobrze

Prysła myśl, gdy znów na Cię spojrzałem
Owiało mnie chłodem Twego istnienia
Zasypiam w nadziei na nadejście wiosny
może ona roztopi Twe serce

Srogi żywot wyznaczyłeś mi Panie
Dałeś mi wiele i po dwakroć wymagasz
Hojność Twa przytłoczyła me barki
Nie potrafię unieść ciężaru, który mnie gniecie 
Ściąga wciąż na dół przyciskając do ziemi

Każdego dnia odbijam się od dna
Z sadystycznym uśmiechem zaciskam zęby
Aby  nadal zmagać się ze sobą
Aby walczyć o każdy skrawek
Mej wiedzy, nadziei i miłości …

O każdy nadchodzący dzień …

Szczęściem moim byłoby
Herbatę wypić z osobą mi bliską
Patrzeć jej w oczy
Rozmową się upajać
Jak muzyką, która nas zbliża
Uśmiech zobaczyć radosny
I słońce w jej oczach,
Które nigdy nie znika …

Choć z pozoru niewinna
Zachęca, nęci i wabi
By potem ostudzić
Zachować szyk i klasę
Godne kobiety niezależnej

Herbatę wypić chce słodką
Ostrą z odrobiną finezji
I wrodzonego wdzięku
Pełną fantazji
I wyszukanych wrażeń
Herbatę, która pozwoli się napić …

 

Całym morzem miłości
Obleję Ciebie

W spiekocie życia
Podtrzymam w drodze

Trudami podzielę
Radości oddam

Czułością utulę
I dobrym słowem

Bom Twój przecież jest …

Zaprzątnęłaś me myśli
Niewiasto o pięknych oczach
Dobrocią z serca płynącą
Ujęłaś mnie swym wdziękiem …

Świątynio wytchnienia
Oblewasz mnie swym ciepłem
Sprawiasz, że żyje
Jak słońce, którym dla mnie jesteś …

Jesteś kolorowym marzeniem
Snem, który właśnie się spełnia
Dotykiem, którego chcę doświadczać
Skarbem o niepojętej wartości …

Kobieto o włosach promiennych
Co rozpalasz mą duszę
Serce zalewasz namiętnym spojrzeniem
Tracę zmysły dla Ciebie …

Jesteśmy przepełnieni wiecznością … po wskroś na wylot
żyjemy w ułudzie trwania w wiecznym egzystowaniu
Przylepieni do Ziemi, matki życia
nie widzimy co się dzieje,
Haj we śnie, skąpani namiętnie
jak w ekstazie dziecinnej naiwności
tak ,,, chcemy żyć wiecznie, trwać cale wieki, i jeszcze dłużej
po prostu być…

Budujemy swój świat … po co?
Aby żyć lepiej, dłużej, wygodniej.
Aby trwać, dalej i dalej przemy na przód …
dzień po dniu aż po wielki … tysiące lat
czy to jednak możliwe, aby trwanie to było nieskończone ?
gdzie jest kres rozwoju … czy progres możne być ostateczny ?
czyż nie wystarczająco już zbliżyliśmy się do boskości,
Chcemy być jeszcze lepsi?

Tak? tylko po co?
Dla przyszłych pokoleń ? A kim oni będą?
Jak dalece będą różnic się od nas i czy chcą zmian, które im gotujemy?
skazujemy je na uzależnienie od technologii … bez niej nawet teraz życie byłoby niemożliwe?
poco ,,, poco poco
nie lepiej trwać w zadumie i płakać?

Żyjemy w najlepszych czasach … pokoju, perspektyw
nic już dobrego nas nie czeka …
przed nami wojny, głód , głód technologii … powolne wymieranie i regres cywilizacyjny.
Schodzimy z górki … teraz jesteśmy na szczycie

Dlaczego się tym nie upajać …
czy potrafimy cieszyć się z tego co już mamy … nie chciejmy więcej
bo przeleje się miara złego.

Co się z Tobą dzieje znów?
Czy ktoś czasem nie jest zdrów?

Czy ktoś wiecznie smutas chodzi?
A czy ktoś sobie tym nie szkodzi?

Czy ktoś rozkleja się czasami?
A może umawia na kawę z kolegami?

Czy czasu już nie ma płakać?
Czy może lubi tylko gdakać?

Narzeka wciąż na swą niedolę?
Ach Ty mały dzięciole …

Uśmiechaj się zatem szczerze …
Nie ma z czego … ach nie wierze …

Radość czerp z każdego dnia
Taka jest maksyma ma 🙂

Rym mi się jakiś krzywy złożył
Ach … co tam się będę korzył

Jak i w zwrotkach zrobię rumor
Może polepszy Ci się humor

Napisz wszystko co chcesz zwierzyć
Co pozwoli Ci to przeżyć

Przyjaciel cierpliwie wysłucha
I nie puści do drugiego ucha

Pogadamy, pomyślimy
rozwiązanie uradzimy

Po tym krótkim rozmyślaniu
Znów się śmiać ze mną będziesz Aniu

Więc uszy do góry
I znów głowa w chmury

23.11.2000

Rozbłyska wiosna kolorami pięknymi
Pachnie maj jabłoni kwiatami białymi
Ptaki gniazd szukają na swoje rodzenie
Paź słowik swoje ośpiewuje otoczenie
Pąki tulipanów rozwiewa wiatr prastary
Rosną marchewek czerwone filary

Wiosna się budziZe snu wyrywa ludzi
Wiem, że nie na marne się trudzi

Ranny ptak przez zimę zmęczony
Przychodzi do siebie wiosną ożywiony
Prawdziwie radosny ptak ten, który nie ma wrogów
Pochwala wiosnę zesłaną od Bogów
Prastara wiosna kończy się latem
Rajcują tedy pisklęta nad swym zdrowym tatem

Wiosna się trudzi
Ze snu wszystko budzi
Wiem, że nigdy się nie znudzi

Rozłożyste drzewa liśćmi okryte
Pachną przez wiosnę zielenią użyte
Prostują się drzewa mocnymi ramiony
Prostuje się człowiek lekko zgarbiony
Podnosi czoło i patrzy w górę
Radosną widzi kolorów tęczę, a w oddali chmurę

Człowiek się budzi
I dostrzega ludzi
Lecz wiosna sporo się jeszcze musi natrudzić

 

Ona na spacer ze mną wychodziła
Karmiła, jak anioł znosząc me grymasy
Dawała mi suszonych jabłek
gdy miałem na nie ochotę
Czytała mi bajki i nuciła
jak nie mogłem zasnąć
Zastawiała krzesłem łóżko
bym z niego nie spadł
Oblewała mnie swoją miłością
Dając cały świat za nic
Radość czerpała z mego istnienia
Obserwując jak rosnę
Ma muzyka dawała jej szczęście
Które wypełniało jej duszę
A teraz … nie żyje …

Moja najukochańsza Babcia …

Panie co los mi wyznaczasz
Dlaczego kierujesz mnie na ścieżki tak kręte
Cierniami zarosłą drogę
I kamieniami ostrymi usłana ?

Panie, dlaczego życie tak ciężkim się stało
Wybory, pułapki próbują mnie złamać
Wszak jak mam czynić
Gdy miłość mi taką zesłać raczyłeś ?

Opieką otoczyć mi niewiastę tę każesz
Doglądać, pieścić i dbać o jej radość
Szczęściem oblewać i oddać siebie
Wszystko ziścić i w miłości zatopić …

Jak jednak pogodzić pragnienia
Cele, które życia naszego dzielą drogi
Gdzie jest kres tego szczęścia Panie …
Dlaczego w wieczność go nie obrócisz ? 

 

 

Zęby mnie bolą …

Od codziennego przeżuwania rzeczywistości
Od gryzienia orzechów zawiłości życia
Nawet te z żelazną plombą
Rozlatują się w pył w obliczu plątaniny zdarzeń

Zęby mnie bolą …

Krew wycieka z każdego wyrwanego korzenia
Pozostawiając mnie zupełnie bezbronnym
Każdy rozłupany problem pozostawia dziurę w mojej szczęce
Niebawem wstawią mi protezę, abym mógł dalej walczyć

Takie żeby już nie bolą …

Czym jest życie człowieka, który widzieć nie chce?
Czym jest pustka świata o zatkanych uszach?
Czym jest istnienie, które nie czuje?
Złym snem jedynie, którego nie warto pamiętać …

Czym jest człowiek bez marzeń?
Czym jest istota, która nie kocha?
Czym jest świat bez dobra czynienia?
Snem okrutnym o  klęsce ludzkości …

Czym jest ręka bez czucia?
Czym jest mózg, który myśleć nie chce?
Czym jest serce, które zimnem odstrasza?
Wrakiem człowieka bez osobowości …

Czym jest ludzkość kanibalom hołdująca?
Czym jest życie krwią wojny zepsute?
Czym jest Ziemia, gdzie śmierć króluje?
Naszym domem, gdzie umrzeć musimy …